Czy spokój powróci na ulice Jerozolimy?

Wszystko wskazuje na to, że trwajacy od dziesięciu dni kryzys wokół bezpieczeństwa na Wzgórzu Światynnym w Jerozolimie ma się ku końcowi. Przed dziesięcioma dniami na Wzgórzu Światynnym, gdzie była dawniej żydowska Światynia Jerozolimska, zniszczona dwukrotnie – przez Babilończyków, a następnie przez Rzymian, a poźniej po podbojach arabskich zbudowano meczet Al Aksa oraz Kopułę na Skale. Miejsce to nazwano po arabsku Al Haram esz-Szarif. Jest ono uważane przez wyznawców islamu, jako jedno z trzech świętych miejsc, po  Mekkce i Medynie. Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku Wzgórze Światynne zostało zajęte przez wojska izraelskie, jednak krótko po tym zostało przekazane pod zarząd Wakf. Istotną rolę, jako strażnika miejsc świętych, pełni Jordania, co znajduje odzwierciedlenie w umowach międzynarodowych. Wzgórze Świątynne jest także jednym z centralnych miejsc dla Palestyńczyków, którzy w swojej retoryce starają się pokazać jako obrońcy meczetu Al Aksa przed jakąkolwiek zmianą status quo. Jednakże Wzgórze Świątynne, a szczególnie jego część, zwana także Ścianą Zachodnią lub Ścianą Placzu jest jednocześnie jednym z naświętszych miejsc judaizmu. Stąd każde napięcie w tym tak bardzo zapalnym miejscu, może doporwadzić do masowych zamieszek, przelewu krwi i poważnego konfliktu międzynarodowego.

Przed dziesięcioma dniami na Wzgórzu Świątynnym dokonano aktu terroru, kiedy to trzech Arabów Izraelskich, przy pomocy wspólników, dotarło na plac świątynny, i tam przekazano im przemyconą wcześniej broń w celu dokonania ataku na policjantów izraelskich. W wyniku tego aktu zginęło dwóch policjantów izraelskich, trzech napastników zostało zabitych. W konsekwencji, strona izraelska podjęła decyzję o zamknięciu Wzgrza Światynnego i przeprowadziła śledztwo. Zdecdowano też, aby umieścic przy wejściach na Wzgórze Świątynne magnometry do wykrywania metali. Po półtoradobowym zamknięciu Wzgórza Światynnego, zostało ono znów otwarte dla odwiedzających i uczestniczących w modlitwach.

Niestety, strona palestyńska zdecydowała wykorzystać zamiary strony izraelskiej dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa, jako atak na meczet Al Aksa i status quo. Umieszczenie magnometrów przedstawiono jako akt obrazy uczuć religijnych muzułmanow i jako chęć zawładnięcia meczetem Al Aksa. W ostatni piątek, dniu modlitw muzułmańskich, doszło do protestów, zamieszek i starć z policją, w wyniku czego zginęło czterech Palestyńczyków. W tym samym dniu, wieczorem, w czasie szabasowej wieczerzy młody Palestyńczyk dokonał ataku na Żydów w miejscowości Halamisz, w Samarii. Trzy osoby zamordowano, kilka raniono, natomiast napastnik został postrzelony. Podczas ataku zginął ojciec, Josef Salomon lat 70, oraz jego dwoje dzieci, córka, Haja Salomon lat 41 oraz syn, Elad Salomon lat 36.

Propaganda wokół meczetu Al Aksa nie skończyła się na tym, gdyż w niedzielę, w stolicy Jordanii Ammanie doszło do kolejnego ataku, tym razem na izraelskiego strażnika przy ambasadzie Izraela w Jordanii. W jego wyniku strażnik użył broni i zastrzelił napastnika oraz postrzelił przypdakowo dodatkową osobę, która również zmarła. Ciężko ranny strażnik pozostał w ambasadzie, wokół której pojawił się tłum. Przez ponad 28 godzin personel izraelski pozostał zamknięty w ambasadzie, gdyż władze jordańskie nie zgodziły się na jej ewakuację. Dopiero po negocjacjach ewakuowano personel ambasady przez most im. gen. Allenby do Izraela.

W dniu dzisiejszym, 25 lipca 2017, ogłoszono też , że magnometry przy wejsciach na Wzgórze świątynne, w wyniku decyzji gabinetu bezpieczeństwa rządu Izraela zostały usunięte. Warto prz tym dodać, że magnometry pozostaną przy wejściach dla turystów oraz Żydów. Pomimo zaprzeczeń, jakoby miało to związek z negocjacjami w sprawie ewakuacji personelu ambasady Izraela w Ammanie, sprawa ta wydaje się oczywista. Zwłaszcza, że już wcześniej król Jordanii Abdullah apelował o usunięcie magnomerów. Policja izraelska zamierza podjąć inne środki bezpieczeństwa, między innymi zastosować specjalnie kamery, które mogą rozpoznawać twarze oraz przedmioty typu metale i ładunki wybuchowe pod ubraniem przechodzących oraz system kamer w całym starym mieście w Jerozolimie. Koszt tego przedsięwzięcia ma wynieść 100 milionów dolarów i zostanie on pokryty w całości przez podatników izraelskich. Tymczasem nad bezpieczeństwem modlących się oraz turystów bedą czuwać wzmocnione oddziały policji izraelskiej, licząc na to, że spokój powróci na ulice Jerozolimy.

Dla kogo embargo?

W ostatnich dniach pojawiły się kilkakrotnie informacje dotyczące embarga broni dla Izraela. Jednym z pierwszych państw, które ogłosiły, że zaprzestaną dostaw broni dla Izraela była Hiszpania. Zgodnie z danymi podanymi przez El Pais, wartość sprzedaży wyniosła w 2013 około 4.9 miliona euro, co stanowi jeden procent hiszpańskiego eksportu broni. Decyzję umotywowano tym, że podczas operacji wojskowej w Gazie są powodowane duże straty wśród ludności cywilnej. Odpowiedź strony izraelskiej, że straty wśród ludności cywilnej są rezultatem prowadzenia ognia z terenów o dużym zagęszczeniu ludności, nie przekonała strony hiszpańskiej. Ponieważ wartość hiszpańskich dostaw broni i uzbrojenia dla Izraela jest niewielka, nie mogła ona spowodować większych strat, a jej celem było przede wszystkim zajęcie pozycji politycznej w sprawie konfliktu.

Hiszpania nie była jednak odosobniona i kolejnym krajem, który zagroził zaprzestaniem dostaw uzbrojenia do Izraela była Wielka Brytania. Andrew Mitchell, brytyjski minister do spraw rozwoju międzynarodowego, zagroził embargiem broni i uzbrojenia, gdyż poziom nędzy i rzeź w Gazie zatruwają wszelkie dobre intencje obecnych i przyszłych pokoleń. Według Mitchella, szkoły ONZ w Gazie nie powinny być celami ataków, gdyż zostały one ogłoszone strefami bezpiecznymi dla uciekinierów. Inny minister brytyjski, Sutton Coldfield, wystąpił już po decyzji ministry Sayeedy Warsi, muzułmanki pochodzenia pakistańskiego, o rezygnacji z zajmowanego stanowiska w proteście przeciwko braku potępienia izraelskiej operacji w Gazie przez rząd brytyjski. Mitchell powiedział, że powinno się ograniczyć dostawy broni (dla Izraela) w tym konflikcie i że powinno się rozważyć sprawę embarga. Podkreślił on jednak, że w czasie operacji w Gazie nie nastąpiła sprzedaż uzbrojenia dla Izraela.

Od 2010 roku udzielono pozwoleń 131 firmom brytyjskim na eksport uzbrojenia do Izraela o wartości 42 milionów funtów, między innymi elementy do budowy dronów, radarów, systemów naprowadzania oraz systemów do walki elektronicznej. W ciągu ostatniego roku dostawy uzbrojenia do Izraela wynosiły 10 milionów funtów. Andrew Smith z Kampanii Przeciw Handlu Uzbrojeniem (CAAT) powiedział: “Przede wszystkim licencje te nigdy nie powinny być przyznane. Powinno być nałożone embargo na sprzedaż wszelkiej broni do Izraela. Kiedy Wielka Brytania sprzedaje broń, nie tylko ułatwia to ataki, które zostały potępione przez ONZ, ale również sygnalizuje aprobatę dla działań rządu Izraela.” Rzecznik rządu brytyjskiego potwierdził, że następuje przegląd wszystkich licencji na eksport uzbrojenia do Izraela, jednak nie wiadomo ile czasu to potrwa. W międzyczasie nie przydzielono żadnych nowych licencji od chwili rozpoczęcia operacji w Gazie.

Według najnowszych informacji o wiele groźniejsza jest jednak postawa administracji prezydenta Obamy. Pomimo trudności, udzielono Izraelowi pomocy finansowej dla systemu “Żelazna Kopuła” w wysokości 225 milionów dolarów, która jest traktowana jako system obronny, zablokowano natomiast dostawy innych rodzajów uzbrojenia. Pomoc finansowa Stanów Zjednoconych dotyczy to przede wszystkim możliwości pokrycia kosztów produkcji nowych rakiet dla tego systemu. Koszt jednej rakiety wynosi około 50 tysięcy dolarów. “Żelazna Kopuła” zestrzeliła w czasie operacji 578 rakiet spośród 3356 rakiet wystrzelonych ze Strfy Gazy, co daje prosty rachunek 28,9 miliona dolarów. Oczywiscie koszty produkcji nowych baterii, rakiet i utrzymanie ich w ciągłej zdolności bojowej kosztuje o wiele więcej.

Administracja prezydenta Obamy przyznała ostatnio, że zablokowała dostawy pocisków moździerzowych 120 mm oraz 40 mm rakiet do helikopterów oraz rakiet typu “Hellfire”. Izrael zamówił te materiały bezpośrednio w Pentagonie, jednakże aministracja prezydenta, kiedy się o tym dowiedziała, zabroniła tych dostaw. Jest to między innymi wynikiem napięcia panującego pomiędzy premierem Izraela Benjaminem Netaniahu a prezydentem Obamą i sekretarzem stanu Johnem Kerry. Administracja prezydenta próbowała niejednokrotnie ukryć te napięcia, jednak w ostatnich dniach mówi się o tym w sposób zupenie otwarty. Niektórzy z otoczenia prezydenta Obamy otwarcie krytykują premiera Netaniahu, twierdząc, że jest zbyt silny i to przeszkadza w osiągnięciu porozumienia z Palestyńczykami. Strona izraelska uważa administrację Obamy za słabą i naiwną. Do pogorszenia stosunków przyczyniła się między innymi krytyka propozycji porozumienia z Hamasem, zaproponowanego przez Johna Kerry, które była wersją przedłożoną sekretarzowi stanu przez Katar, w której nie uwzględniono interesów strony izraelskiej zapewnienia bezpieczeństwa i uniemożliwienia ponownego zbrojenia się Hamasu.

Sprawa zablokowania dostaw amerykańskiego uzbrojenia do Izraela zapewne będzie dementowana, jednakże w przypadku innych państw takie ryzyko nałożenia embarga jest bardzo prawdopodobne. Postawa wielu państw pozostających w dobrych stosunkach z Izraelem, które można określić nawet przyjaznymi, wobec operacji izraelskiej w Gazie i jej skutków jest związana z naciskami jakie są wywierane na rządy tych państw pod wpływem opini publicznej, karmionej wiadomościami z Gazy. Wiele informacji na temat sytuacji w Gazie okazuje się być rezultatem polityki prasowej Hamasu, który zastrasza dziennikarzy, uniemożliwia im swobodę przemieszczania i wypowiedzi, zabrania fotografowania swoich “bojowników” oraz akcji zbrojnych, takich chociażby jak wystrzeliwanie rakiet z miejsc gdzie istnieje duże ryzyko odwetu i spowodowanie wielu strat wśród ludności cywilnej, takich jak szkoły, szpitale, meczety. Dopiero po opuszczeniu Gazy dziennikarze potwierdzają to co w Izraelu wiedziano od dawna, że Hamas i inne organizacje zbrojne w Gazie używają żywych tarcz i miejsc chronionych przez ONZ. Jednakże większość niesprawdzonych informacji powodujących oburzenie światowej opinii publicznej nie podlega żadnej weryfikacji. Nawet jeśli okaże się, że ostrzału na szkołę pod ochroną ONZ dokonał Hamas lub , że wyreżyserowano tego typu przypadki, a Hamas używał tych obiektów do składowania broni, takie dementi nie jest w stanie zmienić wrogiego nastawienia opinii publicznej oraz niektórych przywódców państw. Pokazuje to jak wielki jest wpływ propagandy i jak dalekosiężne efekty ona przynosi. Wprowadzenie bowiem embarga na uzbrojenie dla Izraela, kiedy ten kraj jest w sytuacji permanentnego zagrożenia, jest niczym innym jak ciosem w plecy. Kraj, który jest jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie, gdzię żyje wiele różnych narodowości i grup religijnych, wielu z nich reprezentowanych w parlamencie, sądownictwie, nauce, lulturze i życiu społecznym, jest ciągne atakowany nie tylko przez wrogów ale również przez przyjaciół, którzy powinni raczej podzielać wartości, o które ten kraj walczy i który jest oazą demokracji i stabilności gospodarczej w tym regionie świata. Próby embarga pokazują również, jak dalece mito palestyńskiej walki o wolność, niepodległość, walki z “izraelską okupacją” przenikną do świadomości opinii publicznej, która w sposób bezkrytyczny przyjmuje za dobrą monetę wszystko to co się jej przekaże. Jest to również nagroda dla terroru, który pod przykrywką walki o wolność, faktycznie walczy o wartości, które są obce cywilizacji świata zachodniego. Najbardziej chyba jaskrawym przykładem tego, jest fakt, że UNRWA, która jast organizacją powołaną przez ONZ w celu niesienia pomocy uchodźcom palestyńskim i która powinna być w tym konflikcie neutralna, niejednokrotnie krytykowała Izrael za to, że szkoły pod jej kontrolą były obiektem izraelskich ataków. Ta sama organizacja jednak, po odkryciu rakiet na terenie tychże szkół nie tylko nie starała się ich zniszczyć lub zneutralizować, lecz przekazała je “miejscowym władzom” czyli Hamasowi, stając się tym samym stroną w konflikcie. Należy przy tym przypomnieć, że ostrzelanie szkoły UNRWA było jedną z przyczyn wypowiedzi brytyjskiego ministra w sprawie embarga uzbrojenia, jednakże nie próbowano przy tym głębiej przeanalizować w jaki sposób do tego doszło, dlaczego UNRWA współpracuje z Hamasem i jaka jest rola tejże organizacji w wydarzeniach w Gazie. Na podstawie informacji telewizyjnych i prasowych można odnieść wrażenie, że po jednej stronie konfliktu jest biedna, okupowana ludność palestyńska a po drugiej okrutny Izrael, którą tą ludność prześladuje, atakuje i zabija. Działania Hamasu i rola tejże organizacji są kompletnie zapominane. W ten sposób przedłuża się i daje nową siłę mitom palstyńskiej walki o wolność przeciwko okupantom, walki słabych przeciwko silnym i okrutnym, a światowa opinia publiczna w tym wypadku solidaryzuje się ze słabymi i prześladowanymi, nie biorąc pod uwagę jak trudna jest walka z terrorem. Mówi się, że kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. W tym wypadku ta myśl nabiera nowego znaczenia.